Trzecia wiosenna wygrana z rzędu. Tartak rozbity w drzazgi

W sobotę o 20, już po emocjach związanych z ostatnią kolejką fazy zasadniczej Ekstraklasy, przyszedł czas na inne piłkarskie widowisko- mecz Startu Toruń z Tartakiem Klamry. Obie ekipy w poprzedniej kolejce odniosły zwycięstwa i pewnie liczyły na podtrzymanie dobrej passy. A jak to wyglądało- już spieszymy z odpowiedzią.

W wyjściowej jedenastce zadebiutował bramkarz Janek Nowicki, a przed nim ustawieni byli (klik): Filarecki, Zieliński R., Strupowski, Fiedor- Kiełbasiewicz- Berent, Kondej, Drewka- Skotarek, Jurgielski. Ofensywne nastawienie pozwoliło nam na początku meczu stworzyć kilka bardzo dobrych okazji, jednak pierwszą bramkę zdobyliśmy po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką obrońcy Tartaka. Jedenastkę na bramkę zamienił Łukasz Strupowski. Drugi gol dla Startu, to ponownie karny, tym razem po faulu na Skotarku, znowu świetnie wykonany przez Strupowskiego. Przed przerwą błąd w naszej obronie wykorzystali goście i doprowadzili do stanu 2:1.

Trener, już chyba zgodnie z tradycją, w przerwie dokonał dwóch zmian, posyłając do boju Oniszczuka i kolejnego debiutanta- Kraśniewskiego. Pierwszy z nich zmienił Jurgielskiego, a drugi Fiedora. Trzecia bramka dla Startu padła oczywiście z... rzuty karnego. Znowu ręka, znowu Strupowski przy piłce, znowu bramkarz wyciąga tę piłkę po chwili z siatki. Kolejne gole to dzieła Skotarka, który trafił dwukrotnie oraz Kondeja. Tym razem nie z karnych, ale po całkiem ładnych, zespołowych akcjach. Wynik końcowy 6:1.

Za tydzień Wielkanoc, więc najprawdopodobniej będziemy objadać się mazurkami i o piłce zapomnimy, no chyba, że nasz cudowny prezes zorganizuje jakiś sparing. Natomiast już po świętach wielkie derby Torunia, czyli mecz z Opatrunkami. Ale o tym jeszcze będziemy informować. Tymczasem życzymy wszystkim sympatykom naszej drużyny Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych.